Skąd się to wzięło?

06/01/2020

Krótka historia i płynące z niej wnioski.

Zanim założyłem firmę zajmującą się nieruchomościami, to już wtedy chciałem inwestować w nieruchomości na wynajem. 10 lat temu  jednak nie miałem jeszcze tyle pieniędzy, aby zacząć to robić. Wtedy wybór padł na ulokowanie oszczędności w złoto i srebro fizyczne.

Była to bardzo szybka lekcja, że przez nieznajomość podatków mogę być już na starcie stratny o -23% przez podatek VAT (zrobiło mi się wtedy naprawdę gorąco!), a w momencie chęci sprzedaży może się okazać, że nikt nie jest zainteresowany odkupieniem ode mnie tych kruszców.

I co wtedy?

Jakoś wcześniej nikt nie nagłaśniał tematu podatków i ile zachodu będzie potrzeba, aby w ogóle sprzedać ten towar. Wszyscy tylko pięknie obiecywali jaka to świetna inwestycje, że złoto i srebro jest niedowartościowane.

Dzisiaj w świecie nieruchomości widzę dokładnie to samo.

Naganiacze na zakup nieruchomości, których sens inwestycji jest mocno wątpliwy. Nakłanianie do łamania prawa budowlanego. Okłamywanie co do stanu technicznego. Wyłudzanie wyższej prowizji przez pośredników niż wcześniej umówiona.

Sprzedaż lokali użytkowych pod płaszczykiem "mieszkania". Ukrywanie dodatkowych opłat i kosztów, przez co wynik końcowy takiej inwestycji staje się ujemny.

Zadałem sobie pytanie: Czy to naprawdę musi tak wyglądać? Czy nie można po prostu spełniać obietnicy i ponosić pełną odpowiedzialność za czyny, słowa i powierzone pieniądze bez dopisku "z ograniczoną odpowiedzialnością"?